niedziela, 13 marca 2016

Stuhr, Nowacka - Stuhrmówka

Są tacy ludzie, o których myślimy, że ich znamy. Że znamy ich dobrze, chociaż nie zamieniliśmy ani słowa. Przecież widzieliśmy, jak odnajdują się w różnych sytuacjach, jak płaczą, śmieją się, denerwują i dowcipkują. Wchodzą nam do domów, przebywają chwilę, czasem trochę dłużej. Zostawiają w głowie kilka myśli, parę emocji i odchodzą, żeby – może – wrócić za jakiś czas. Są tacy ludzie. Ci ludzie, to aktorzy.

Maciek Sturh to facet, którego się lubi. Przynajmniej ja się na tym łapię – nie chodzi o to, że lubię postaci zagrane przez niego w Chłopaki nie płaczą, Listach do M. czy Poranku Kojota. Lubię Macieja Sturha, pomimo całkowitej świadomości, że to nie jest ten sam gość, którego widzę w telewizji. Żaden z nich. Sięgając po Stuhrmówkę spodziewałem się, że przeczytam obszerny wywiad z sympatycznym, błyskotliwym gościem. Z kimś, kogo chciałoby się mieć za kumpla.

No i właściwie się nie pomyliłem.



niedziela, 6 marca 2016

Tomasz Mróz - Przejście A8

Bydgoszcz. W mieście w krótkim czasie dochodzi do dwóch zabójstw, których ofiarami padają starsi panowie. Sprawa zostaje przydzielona komisarzowi Wątrobie – ważącemu sto czterdzieści kilogramów facetowi, który jeszcze nie uświadomił sobie, że samotne życie i oddawanie się tylko pracy go nuży. Wątroba musi nie tylko rozwikłać zagadkę – sytuacja zmusza go także do odbycia starcia z samym sobą, innymi policjantami i... siłami piekieł. Jak sprawa wiąże się z historią sprzed wieku? Co ma z tym wspólnego arabska firma produkująca pączki? Jaką rolę odegrają trzej pijaczkowie z osiedlowej ławki? I w końcu – kim, do diabła, jest Nowak?

środa, 2 marca 2016

Dziennikarz

Sporadycznie zdarza mi się popełnić jakieś opowiadanie. Kiedyś pisałem praktycznie co tydzień, dzisiaj dzieje się to już dużo, dużo rzadziej. Ubolewam, ale takie lajf - nie można złapać wszystkich srok za ogon. Na szczęście czasem dalej nachodzi mnie ochota, żeby sieknąć jakiś tekst tego typu. Ten powstał w dość specyficznych warunkach.
Kuba Ćwiek wydaje gazetę. W pierwszym numerze zamieścił zadanie domowe dla czytelników. Chodziło o to, żeby przez kilka dni zbierać pięć randomowych słów i tworzyć z nich historię. To znaczy - pierwszego dnia zdobywamy pięć słów (zebranych na przykład przez losowe skakanie po kanałach albo otwieranie książki na randomowych stronach) i tworzymy z nich historię. Pięć słów z następnego dnia musimy jakoś do tej historii dopasować. I tak jeszcze przez kilka dni. 
Nie pamiętam już słów, które zebrałem. Dwóch chyba nie udało mi się dołączyć, kilka pojawiło się jako totalne detale. Ale tekst wyszedł, więc pozostaje się cieszyć.


niedziela, 28 lutego 2016

E. M. Thorhall - Zamek Laghortów

Kiedy dziewczynki marzą o byciu księżniczkami, średniowiecze jawi im się jako piękna epoka – pełna honorowych rycerzy, miłosnych uniesień i przepięknych pałaców. Gdy te dziewczynki już trochę podrosną, przestają o tym myśleć. Albo – jak w przypadku E. M. Thorhall – piszą o tym książkę. Zdaje się, że właśnie dzięki takim dziecięcym fantazjom powstał Zamek Laghortów, pierwszy tom cyklu Zbrojni.



niedziela, 21 lutego 2016

Jo Nesbø - Wybawiciel

No dobra. Postawmy sprawy jasno. Studiuję, co studiuję. Mam wykształcenie, jakie mam. Można by się spodziewać, że powinienem gustować w literaturze z wysokiej półki, zachwycać się laureatami Nike, a najlepiej to jeszcze zaczytywać się w poezji. Tymczasem jest zupełnie inaczej. 99% poezji nie wywołuje we mnie absolutnie żadnych uczuć, prawie wszystkie nagrodzone książki mnie rozczarowują, a najchętniej sięgam po beletrystykę niższych lotów. Bo czemu nie?

Tym razem też nie zaszalałem. Panie i panowie, skandynawski kryminał.

poniedziałek, 15 lutego 2016

Piotr C. - Pokolenie IKEA

Jest taki blog. Pokolenie IKEA się nazywa. Ma piękną nazwę, która chyba nie ma prawa nie kojarzyć się ze sceną z filmowego Fight Clubu, w której Norton siedzi na kiblu, przeglądając katalog z IKEI właśnie, a mieszkanie zapełnia się proponowanymi przez szwedzką firmę meblami. Jestem konsumpcjonizmem Jacka. Abstrahując od filmu, a wracając do bloga – jakiś czas temu zaczytywała się w nim moja kobitka. Siedziała przy kompie i szczerzyła się do monitora, a na pytanie, z czego te podśmiechujki, niemal ciągle odpowiadała, że z Pokolenia.

Próbowałem się zainteresować. Przeczytałem kilka albo kilkanaście wpisów. Nie poczułem szczególnego zachwytu, no ale może to ze mną jest coś nie tak. W końcu autorowi udało się wydać książkę – gdyby nie było zainteresowania blogiem, prawdopodobnie nikt nie zdecydowałby się na współpracę z Piotrem C., który prawdopodobnie ma zupełnie inne inicjały. Tak czy owak – wydał książkę. I widać facet jest konsekwentny, bo nazwał ją... Pokolenie IKEA.


Poznajcie Piotra. Większość mówi na niego Czarny. Czarny pracuje w korpo, jest prawnikiem po trzydziestce. Zarabia na tyle dużo, żeby móc prowadzić całkiem dostatnie życie w stolicy. Kluby, przypadkowe kobiety na noc, alkoholizacja ze znajomymi.

Tego... chyba przypadkiem streściłem fabułę całej książki. No ale okej, umówmy się – nie na porywającej fabule jest Pokolenie IKEA oparte. Bo jeśli o historię chodzi, no cóż, nie ma za wiele do zaoferowania. Piotr chodzi do pracy i dupczy, chodzi do pracy i dupczy, a przez to wszystko przewija się Olga, której intencje są tak niejasne i zawoalowane, że zakończenie jest kompletnym zaskoczeniem. Nie, nie jest.

Pokolenie IKEA bazuje raczej na przemyśleniach głównego bohatera. Czarny wprowadza czytelników w świat dorosłego, dobrze zarabiającego mężczyzny ze stolicy. Pytanie tylko, czy jest to świat interesujący? Dla mnie nieszczególnie. To świat prymitywny, w którym większość zajęć, rozmów i myśli sprowadza się do seksu. Ja rozumiem, człowiek to zwierzę, popęd to popęd, ale no kurna. Czytać tę książkę, to trochę jakby oglądać pornola z introspekcjami. Przywiozłem jej pizzę. Praca dostawcy pizzy to świetna fucha. Poznajesz ludzi, w samochodzie pachnie ci pysznym żarciem. Ale nie ukrywajmy – chodzi o seks.

Jest kilka perełek, chociaż nie wiem, czy są tworami autora. Biorąc pod uwagę, że zdarzyło mu się wcisnąć w usta bohatera kilka memów i dowcipów – jestem uprzejmy mieć wątpliwość. Nie zmienia to faktu, że stwierdzenie, jakby facet był niekompletny, dopóki nie znajdzie żony, bo dopiero wtedy jest skończony mnie rozbawiło. Niestety takich momentów jest tam jak na lekarstwo.

Z dwojga złego – wolę bloga. Też jest prymitywny i wulgarny, ale jednak kręci się wokół większej liczby tematów. Książka, chociaż kolejne rozdziały starają się dotykać czegoś innego, jest o rżnięciu.


Fuck. Wyszedłem na świętoszka.

Tytuł: Pokolenie IKEA
Autor: Piotr C.
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2012
ISBN: 9788377223727
Liczba stron: 194

niedziela, 7 lutego 2016

Kaczkowski, Żyłka - Życie na pełnej petardzie

Już dobre kilka lat temu wyrosłem z bycia wojującym antyklerem. Pamiętam, że lekcje religii z liceum służyły mi głównie temu, żeby posprzeczać się z katechetką. Nie jestem już pewien, co dokładnie miałem wtedy w głowie, ale zastanawiam się, jak zareagowałby jeszcze niepełnoletni Barni, gdyby podsunąć mu pod nos wywiad-rzekę z księdzem. Łudzę się, że nie było ze mną aż tak źle, jak mi się teraz wydaje i nie rzuciłbym jej w kąt; w imię kronikarskiej poprawności muszę jednak napisać, że nie mam co do tego pewności.

Dlatego cieszę się, że Życie na pełnej petardzie trafiło w moje ręce dopiero teraz. Właściwie sam je sobie trafiłem, dając je rodzicielce w prezencie Gwiazdkowym. No raczej, że musiała mi pożyczyć.